|
|
|
|
| Czytelnia -- Szkolenia menedżerskie -- Pochwała elastyczności |
|
Pochwała elastyczności
Jest to pierwszy artykuł z cyklu poświęconego zastosowaniom modelu Hersey’a Blancharda do praktyki zarządzania. Odwieczne pytanie osób piastujących stanowiska kierownicze i do nich aspirujących brzmi: „Jaki powinien być menedżer?”. Większość prób odpowiedzi na to pytanie okazywała się ciekawa teoretycznie lecz w praktyce mało użyteczna. Życie okazywało się dużo bardziej zróżnicowane niż zakładały to modele. Peter Drucker stwierdził kiedyś, że w trakcie swoich długoletnich działań miał okazję do spotkań z tak różnorodnymi rodzajami efektywnych menedżerów, iż stracił wiarę w jakikolwiek model przełożonego. Pytanie jednak pozostało i ciągle warto poszukiwać na nie choćby przybliżonych odpowiedzi. Na szczęście jednak zaczęły pojawiać się koncepcje próbujące łączyć różnorodność sytuacji spotykających menedżera z praktycznymi wskazówkami. Na bazie wyników badań zrealizowanych przez F. Fiedlera oraz dzięki własnym bogatym doświadczeniom Paul Hersey i Kenneth H. Blanchard opracowali wyjątkową pod wieloma względami koncepcję tzw. przywództwa sytuacyjnego. Chcielibyśmy w tym miejscu podzielić się przemyśleniami nad możliwością praktycznego zastosowania tego modelu. Być może stanie się on źródłem inspirujących działań. „Większość firm spędza wiele czasu na poszukiwaniu nowych koncepcji zarządzania, nie zwracając wystarczającej uwagi na wykorzystanie tego, czego właśnie nauczyła się ich kadra menedżerska.” K. Blanchard Po pierwsze - obserwuj
Niemal w każdej pracy mamy do czynienia z działaniami, które lubimy oraz z takimi, które niejako z założenia budzą naszą antypatię. Będąc na przykład osobą odpowiedzialną za funkcjonowanie działu personalnego do moich zadań należy min.: zbieranie informacji o potrzebach kadrowych, tworzenie planów rekrutacji, przygotowywanie i wdrażanie programów szkoleniowych, opracowywanie danych zebranych w trakcie ocen pracowników, pomoc w wszelkiego rodzaju konfliktach pracowniczych, etc. Jeśli przygotujemy sobie taką listę to z łatwością ułożymy wszelkie działania na wymiarze od „nie cierpię” do „bardzo lubię”. W naszym przykładzie może to wyglądać tak:
Konsekwencje takiego stanu rzeczy są wielorakie. Jedną z nich jest na przykład to, że mamy tendencję do wykonywania w pierwszej kolejności tych działań, które lubimy. Prowadzi to do sytuacji, gdy zadania, za którymi nie przepadamy nawarstwiają się i sprawiają nam dodatkowe trudności. Jest to jeszcze jeden powód by ich nie lubić. Nieco inną sprawą jest to w jakim stopniu jesteśmy przygotowani do realizacji własnych zadań. Podobnie jak w poprzedniej sytuacji, do części działań jesteśmy doskonale przygotowani, podczas gdy inne nie należą do naszych najsilniejszych stron. Oceniając swoje kompetencje w wymienionych już zakresach, możemy dojść do następujących wniosków:
Jeśli teraz spróbuję połączyć ze sobą te dwa w miarę niezależne wymiary uzyskamy następująca sytuację:
Idąc o krok dalej możemy zadać sobie pytanie: Czego jako pracownik potrzebuję w tych czterech wyróżnionych rodzajach sytuacji?
W tym miejscu proponuję przenieść efekty naszych rozważań w nieco inną sferę. Otóż jeśli analizując własne działania możemy dojść do takiej klasyfikacji to nic nie stoi na przeszkodzie by to samo zrobić z pracą naszych podwładnych. Inaczej mówiąc jeśli dobrze przeanalizujemy działania członków naszego zespołu to z łatwością przypiszemy zadania wykonywane przez poszczególne osoby do wyróżnionych kategorii. Weźmy dla przykładu jednego pracownika z naszego działu: Specjalista do spraw szkoleń.
Krok 1 Spis zadań
Do podstawowych zadań tej osoby należy:
Krok 2 Analiza
Teraz spokojnie obserwujemy pracę naszego podwładnego i próbujemy dopasować wykonywane przez niego zadania do wyróżnionych wcześniej kategorii. Analiza ta może doprowadzić nas do następującej sytuacji:
Krok 3 Wnioski
Jak widać mamy do czynienia raczej z człowiekiem czynu lubiącego i potrafiącego przygotowywać i realizować szkolenia. Tam gdzie pojawiają się działania nieco bardziej analityczne pojawiają się też trudności. Podstawowym wnioskiem jest zatem to, że w różnych obszarach działalności zawodowej różnie powinniśmy wobec niego postępować. Po drugie – dostosuj się
Jeśli już poświęciliśmy trochę czasu na analizę postawy i kompetencji naszych pracowników to wypadałoby to jakoś sensownie wykorzystać. Warto zatem pomyśleć jak jako menedżer powinienem zachowywać się w czterech opisanych już sytuacjach. Ku memu zdziwieniu, gdy wielokrotnie pracowałem z menedżerami wielu firm nad wykorzystaniem tego sposobu myślenia wyniki były niema identyczne. Można je w skrócie przedstawić następująco:
Jak widać życie menedżera okazuje się dość ciężkie. W zależności od sytuacji trzeba być miękkim i przyzwalającym lub twardym czasem wręcz autokratycznym. Czasem musimy dbać przede wszystkim o dobre relacje a czasem mało zajmujemy się relacjami a nacisk kładziemy na zadania. Czasami wreszcie musimy powstrzymywać się przed kontrolą i wyrażaniem własnego zdania – co dla wielu może kazać się najtrudniejsze. Być może najtrudniejsze w tym wszystkim jest to, że wobec jednej osoby w różnych sytuacjach postępować powinniśmy diametralnie odmiennie. W przypadku naszego specjalisty do spraw szkoleń zostawiamy mu dużo swobody przy przygotowaniu i realizacji szkoleń, staramy się nauczyć go profesjonalnej diagnozy potrzeb szkoleniowych oraz zmotywować go do zmiany postawy wobec bardziej analitycznych zadań. Może się również zdarzyć, że w sposób dyrektywny przekazujemy mu instrukcję działania i dokładnie kontrolujemy jego działania – jak w przypadku badań efektywności szkoleń. Po trzecie - rozwijaj
„Nie pracuj ciężej lecz rozważniej.” K. Blanchard Dość łatwo domyśleć się jakiej kategorii sytuacji życzylibyśmy sobie najwięcej. Ideałem pewnie byłaby sytuacja, gdyby wszyscy nasi pracownicy w zakresie wszystkich wykonywanych przez siebie zadań znaleźli się w kategorii: „chce i potrafi”. Jest to w praktyce mało realna sytuacja. Naszym zadaniem jednak jest maksymalne zwiększanie tej właśnie kategorii kosztem trzech pozostałych. Jeśli nam się to uda to nie tylko możemy liczyć na efektywne działania poszczególnych osób i całego zespołu lecz także na dużo wolnego czasu (który można oczywiście przeznaczyć na inne działania) i poczucie głębokiej satysfakcji. Z tej perspektywy rozwijanie potencjału naszych ludzi zarówno w aspekcie ich kompetencji jak i motywacji do wykonywania poszczególnych zadań staje się nadrzędnym celem działań menedżerskich. Urokiem tego modelu jest także to, że opracowano cały szereg zasad postępowania mogących nam pomóc w tym zadaniu, ale to już treść następnych artykułów z tej serii.
Grzegorz Filipowicz Komentarze do tego artykułu:
|
|
|
|
Copyright © 2005 ProFirma |
|